Wydra

Tej zimy dobrze zmroziło Bug. W lutym wolne od lodu były już tylko niewielkie przestrzenie. Większość rzeki została skuta. Taka aura daje dobrą okazję do podglądania wydr, które zimą często są aktywne nawet w środku dnia. Baraszkują sobie na śniegu lub lodzie, bawią się, ślizgają, tarzają. Emanują urokiem i figlarnością, nawet gdy łapczywie chrupią wyłowioną rybę lub żabę. Chrzęst łamanych kosteczek, mlaskanie i ostre zęby jakoś nie kłują w oczy, nie przysłaniają tej ogólnej sympatyczności.

Gdyby nie lód i śnieg, nie byłoby tych ssaków widać. Siedziałyby nad brzegiem wśród wykrotów, wtopione w szarości i brązy uśpionej zimowym snem przyrody. A na białym kontrastują już z daleka.

Czytaj dalej

Ocalone

Pewnego czerwcowego popołudnia wybrałem się na łąki leżące w dolinie małej i niestety uregulowanej już rzeczki płynącej niedaleko moich rodzinnych Siedlec. Chciałem tam poobserwować pokląskwy i w miarę możliwości zrobić im trochę zdjęć. Wiedziałem, że termin jest już późny, że to już po sianokosach i zamiast bujnych łąk mogę tam zastać działki już zupełnie wygolone. I faktycznie, większość parceli zostało wykoszonych. Ostał się tylko mały kawałeczek. A w nim pokląskwy.

20190615-DSC_6878

Cud – pomyślałem. Wszędzie goło, a tu szczęśliwie taka wyspa. I to jeszcze zamieszkana. Po okolicznych przystrzyżonych łąkach hulały stada szpaków oraz czajek i tylko w ocalałej oazie siedziały pokląskwy. Były do tego troszkę zaniepokojone moją obecnością.

Czytaj dalej

Mały drapieżca

Pewnej zimy sprowokowałem bliskie spotkanie ze srokoszem. To taki mały drapieżnik, który chwyta m.in. duże bezkręgowce i drobne ssaki (na przykład norniki). Ma zwyczaj nadziewania ich na ostre części krzewów lub klinowania w rozwidleniach łodyg lub gałęzi. Makabryczna spiżarnia.

20180104-DSC_8793

Srokosz, którego sobie upatrzyłem zrobił spiżarnię na małych krzewach wyrosłych z pobocza pewnej polnej drogi. Aby go sfotografować w takim otwartym krajobrazie potrzebowałem ukrycia i przynęty. A po co przynęta w spiżarni? Choć spiżarnia pełna była ponadziewanych ofiar, to jednak były nimi głównie świerszcze (srokosze potrafią je łapać nawet zimą!), a srokosz nie bardzo miał chęć je konsumować. Zbierał, ale nie jadł. Tu potrzeba było czegoś ekstra, czemu srokosz nie mógłby się oprzeć Czytaj dalej