Starorzecze

Przeglądając zdjęcia satelitarne wybrałem starorzecze długie i wygięte w gigantyczną literę „S”. Chciałem po nim nieco popływać kajakiem i może sfotografować jakiegoś bobra lub czatującego na gałęzi zimorodka. Spakowałem sprzęt i ruszyłem. Dotarłem tuż przed końcem dnia.

Niedługo po tym jak przyjechałem, usłyszałem zimorodka, a w dali zobaczyłem pływającego bobra. Uznałem, że to dobra prognoza na następny dzień. Po zachodzie słońca zaczęły nawoływać puszczyki, nad wodą polować nietoperze, zaś na drugi brzeg wypełzł bóbr i zaczął coś tam głośno chrupać. Okolica zdawała się bezludna.

Wstałem przed wschodem słońca. W szarówce i mgle musiałem przygotować sprzęt i napompować kajak. Gdzieś daleko w lesie ryczały jeszcze jelenie. W końcu wgramoliłem się na łajbę i powoli wypłynąłem na spowite mgłą starorzecze. Bóbr zjawił się bardzo szybko i w dodatku płynął prosto na mnie. Nie zdążyłem nawet wyjąć z plecaka aparatu, choć i tak było jeszcze za ciemno na dobre zdjęcia. Płynął z częściowo wynurzoną głową, aż chyba mnie zobaczył. Myślałem, że spłoszony pluśnie głośno ogonem, da nura pod wodę i tyle go będę widział. Ale on zanurkował spokojnie i nie zmienił kierunku. Przepłynął tuż pod kajakiem, a ja mogłem zobaczyć jego przesuwający się spodem grzbiet i szeroki płaski ogon. Wypłynął parę metrów dalej, po czym kontynuował podróż.

W końcu wzeszło słońce. Zaczęły masowo lecieć przeróżne ptaki, głównie zięby, sójki i szpaki. To czas ich migracji. Pojawił się zimorodek. A bóbr w gęstej nadbrzeżnej roślinność chrupał gałęzie przy ściętej olszynce. I ani myślał się pokazać. Zimorodek zaś latał wzdłuż starorzecza i nie zamierzał siedzieć w jednym miejscu dłużej niż chwila. Raz czatował tu, raz tam. Śmigał tylko obok mnie jak pocisk. I już wiedziałem, że takich zdjęć jak chciałem, to tu nie zrobię. Pojawił się wędkarz. A potem Straż Rybacka. I rolnicy obsiewający przyległe do starorzecza pola. I spacerowicze. Starorzecze okazało się nie być tak bezludne, jak myślałem.

Zmieniłem więc plany, a wraz ze zmianą planów zmieniłem obiektyw. Zrobiłem nieco zdjęć krajobrazowych, a potem wziąłem się za zdjęcia podwodne. Zanurzyłem sportową kamerę w ławicę niepłochliwych rybek i zacząłem je fotografować. Woda w jeziorku była przejrzysta, dobrze naświetlona, przez co wręcz idealna do tego typu zdjęć.

Nie da się wszystkiego przewidzieć, przyroda lubi zaskakiwać, a zwierzęta nasze plany mają gdzieś. Dlatego fotografia przyrodnicza jest zarówno fascynująca, jak i piekielnie żmudna i trudna.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s