Noc nad Bugiem

Na ten mały wyjazd zbierałem się już dłuższy czas, ale jakoś zebrać się nie mogłem. A to obowiązki, a to pogoda nie taka. W końcu się jednak udało. Jak co roku późnym latem ruszyłem nad Bug. Tym razem postanowiłem nie fotografować nad brzegiem, a za pomocą kajaka przeprawić się na piaszczyste wyspy w nurcie.

DSC_2100-1

Jak postanowiłem, tak też zrobiłem. Zapakowałem sprzęt na łajbę i wypłynąłem po przygodę. I oczywiście po zdjęcia.

Dobiłem do piachu, rozpakowałem fotograficzny majdan i zacząłem stawiać czatownię będącą jednocześnie przez najbliższą noc moją sypialnią. Gdy ukrycie już stało, schowałem kajak w wysokiej trawie, po czym wpełzłem do namiociku. Duszno w nim i ciasno, ale widoki które mogłem podziwiać przez wycięte szczeliny rekompensowały trudy. Ptaki pojawiły się szybko, było ich sporo i do tego gatunkowo różnorodne. Obok mnie żerowały piskliwce, kszyki, łęczaki, kwokacze i biegusy zmienne. Gdzieś w oddali odzywał się kulik wielki. Po cichu liczyłem, że i on wyląduje gdzieś przy czatowni. Gorączkowo latał zimorodek, co raz zmieniając posterunek, a czaple siwe i białe spokojnie brodziły w płytkiej wodzie. I tak do wieczora.

Okazało się, że nocuję obok noclegowiska żurawi. Już po zachodzie słońca na nadbużańską łachę z głośnym klangorem zleciało kilka żurawich rodzin. Wspaniałych miałem sąsiadów. Jednak fotografować ich mogłem dopiero o świcie, kiedy to świat zaczął powoli szarzeć i napełniać się światłem. W ciemności wieczoru ani moje oko, ani aparat nie były w stanie wyłowić konturów i kształtów.

W nocy przez ciągły hałas spałem raczej słabo. Hałas nad rzeką? Obok wylądowało stado kaczek, które cały czas pluskały, kwakały i trzepotały. Do tego co raz jakaś czapla wrzasnęła gwałtownie. Gdy już prawie odpływałem nad tą rzeką w sen, to nagle ciszę przeszywał czapli krzyk. Zdaje się, że gdzieś obok mnie była nawet ptasia bójka. Jedna z czapli zaczęła w pewnym momencie tak przeraźliwie charczeć i się miotać, że musiało to być spowodowane jakąś dramatyczną walką. Tym dramatyczniejszą, że w ciemności. I to wszystko działo się tuż za cienką ścianą namiotu. No weź i śpij w takich warunkach. Ale takie niespanie to ja nawet lubię. O tak to mogę nie spać.

Lekko mglisty świt rozpocząłem z żurawiami. Opary unosiły się nisko nad wodą, nadając rzecznej krainie magiczny wygląd. Pojawił się kormoran, łabędź krzykliwy i jakaś duża mewa. Oczywiście były i wszelkiej maści ptaki siewkowe, prędko drobiące po błotku rozpościerającym się tuż przy czatowni. Znowu odezwał się kulik, ale niestety ponownie gdzieś daleko. Zaterkotał traktor – to gospodarze przyjechali na pastwisko wydoić swoje krowy. Obok był rozległy wygon, na którym swobodnie pasło się niewielkie stado. Traktor, klangor, muczenie i wszelkie pluśnięcia wody oraz piśnięcia ptaków składały się na szeroki krajobraz nadrzecznych dźwięków. Ale dźwięki te przytłumione były tym co widziały oczy. Nie wbijały się tak mocno do głowy jak to było w nocy. O zmroku nawet ciche piśnięcia biegającego obok piskliwca pobudzały wyobraźnię i fascynowały. I nie pozwalały spać. Ale nie po sen tam pojechałem.

DSC_1954-1

Jedna uwaga do wpisu “Noc nad Bugiem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s