Ocalone

Pewnego czerwcowego popołudnia wybrałem się na łąki leżące w dolinie małej i niestety uregulowanej już rzeczki płynącej niedaleko moich rodzinnych Siedlec. Chciałem tam poobserwować pokląskwy i w miarę możliwości zrobić im trochę zdjęć. Wiedziałem, że termin jest już późny, że to już po sianokosach i zamiast bujnych łąk mogę tam zastać działki już zupełnie wygolone. I faktycznie, większość parceli zostało wykoszonych. Ostał się tylko mały kawałeczek. A w nim pokląskwy.

20190615-DSC_6878

Cud – pomyślałem. Wszędzie goło, a tu szczęśliwie taka wyspa. I to jeszcze zamieszkana. Po okolicznych przystrzyżonych łąkach hulały stada szpaków oraz czajek i tylko w ocalałej oazie siedziały pokląskwy. Były do tego troszkę zaniepokojone moją obecnością.

Ich niepokój oznaczał jedno – w pozostawionym gąszczu musiał być lęg. Dlaczego rolnik pozostawił ten fragment? Może był zbyt podmokły na wjazd ciągnika? A ile takich lęgów umiejscowionych w suchszych miejscach trafiło pod ostrza? Warto czasem oszczędzić choćby i mały kawałek łąki. Przecież rolnik nie zbiednieje od pozostawienia tych kilku metrów kwadratowych. Już nawet nie chodzi o ptasi lęg, bo czasem trudno jest takowy zlokalizować i skąd gospodarz ma wiedzieć, że za chwilę może go zniszczyć. Tu idzie o coś więcej, a mianowicie o lokalną bioróżnorodność. Ocalałe w zielonych arkach Noego stworzenia będą kolonizowały odradzającą się po sianokosach łąkę. Często takimi arkami stają się zarośnięte obrzeża rowów melioracyjnych. Rola sieci tych kanałów dla bioróżnorodności łąk nie jest jednak oczywista. Z jednej strony chronią się tam drobne organizmy, do rozrodu przystępują płazy, żerują ptaki, ale z drugiej samo ich powstanie przyczyniło się do osuszenia wielu cennych przyrodniczo terenów. Rów niczym wkopana w ziemię rynna odprowadza wodę, o ile w poprzek koryta nie ma żadnej bobrzej konstrukcji. Bobry zatapiając kośne łąki robią na złość rolnikom, ale często ratują w ten sposób przed kosiarkami wiele innych organizmów. Wyspa pokląskw ocalała jednak z innego powodu. Rów do którego się przytulała był wyschnięty i żadne bobry w nim nie mieszkały. Popatrzyłem chwilę na szczęśliwe pokląskwy, pstryknąłem im kilka zdjęć i prędko się oddaliłem, nie powodując dalszego niepokoju. I tak miały w ostatnich dniach aż nadto stresu.

20190615-DSC_6750

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s