Mały drapieżca

Pewnej zimy sprowokowałem bliskie spotkanie ze srokoszem. To taki mały drapieżnik, który chwyta m.in. duże bezkręgowce i drobne ssaki (na przykład norniki). Ma zwyczaj nadziewania ich na ostre części krzewów lub klinowania w rozwidleniach łodyg lub gałęzi. Makabryczna spiżarnia.

20180104-DSC_8793

Srokosz, którego sobie upatrzyłem zrobił spiżarnię na małych krzewach wyrosłych z pobocza pewnej polnej drogi. Aby go sfotografować w takim otwartym krajobrazie potrzebowałem ukrycia i przynęty. A po co przynęta w spiżarni? Choć spiżarnia pełna była ponadziewanych ofiar, to jednak były nimi głównie świerszcze (srokosze potrafią je łapać nawet zimą!), a srokosz nie bardzo miał chęć je konsumować. Zbierał, ale nie jadł. Tu potrzeba było czegoś ekstra, czemu srokosz nie mógłby się oprzeć

Za przynętę posłużył mi martwy gryzoń, którego już jakiś czas przetrzymywałem w zamrażalniku. Ukryciem zaś stał się wędkarski namiot. Taki co się szybko rozkłada i składa, bez stelaża. Tania chińszczyzna, ale w sam raz na moje potrzeby. Na namiot nałożyłem maskującą siatkę w którą wplotłem pęki wyschniętych zeszłorocznych roślin. Rozmrożoną ofiarę nadziałem na kolec w krzaczku. I czekałem. Srokosz polował w okolicy bardzo intensywnie. Obserwowałem go przez mały wizjer w namiocie niemal cały czas. I denerwowałem się, że wciąż jest tak daleko. On daleko, a mi zimno. Coraz zimniej. W okolicy spacerowały sarny, wołały kruki, skrzeczały sroki. W pewnym momencie przestraszyłem się, że oto zaraz sprytna sroka zleci na krzaczek i porwie moją przynętę. A o taką przynętę wcale nie jest łatwo. Ale w końcu udało się. Usłyszałem szybki furkot skrzydeł i srokosz pewnym lotem doskoczył do przekąski. I tu muszę dodać, że to nie była pierwsza moja próba zwabienia srokosza. Miałem już za sobą kilka nieudanych, więc tym większa była moja satysfakcja.

20170110-DSC_2967.jpg

5 uwag do wpisu “Mały drapieżca

  1. To stwierdzenie: „martwy gryzoń, którego już jakiś czas przetrzymywałem w zamrażalniku” bardzo mnie zaintrygowało. Jeszcze coś tak ciekawego przechowujesz w zamrażalniku? ;-)

    Zdjęcie srokosza pierwsza klasa. Choć jestem przeciwny robieniu zdjęć „na przynętę”, to w tym wypadku martwy gryzoń (naturalny pokarm), ma się nijak do „udek z kurczaka” stosowanych przez niektórych „fotografów przyrody”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s