Lis domowy

Opuszczoną drewnianą chałupę bardzo szybko we władanie bierze przyroda. Brak gospodarza rozpoczyna ewolucję ku zagładzie. Bryła domu ulega rozszczelnieniu. Okna koślawieją, a szyby kruszeją. Do środka ciągną pająki, owady, gryzonie, kuny. W pęknięciach schodów i pod ścianami zagnieżdżają się drzewa. Całość obrasta, wręcz obłapia trudna do przebycia gęstwina. Tylko jesienią i zimą widać więcej. Brak zasłon z liści obnaża ten cały powolny rozpad i gnicie. Krajobraz trawi chałupkę i w końcu ją pochłania zupełnie. Produktem tej przemiany są jakieś krzaczki i lekko nierówny grunt. Czasem wystaje podmurówka i pozostałość komina – najtrwalsze elementy. Reszta skonsumowana, rozpuszczona w wilgotnej glebie. Dom po moich dziadkach trzyma się jeszcze nieźle. Ale tu czasem ktoś zajrzy i zadba – zielsko skosi, młode drzewka wytnie. Ciągłą nieobecność ludzi wykorzystały jednak lisy.

20170620-DSC_6856

Zamieszkały pod budyneczkiem, w przestrzeni między gruntem, a podłogą i co roku od kilku lat z powodzeniem odchowują tam potomstwo. Nie przeszkadza im, że po sąsiedzku, tuż za płotem tętni wiejskie życie. Są psy, jeżdżą ciągniki, krzyczą ludzie. Lisia młodzież nie jest zbyt bystra i płochliwa, więc udało mi się kilka razy zrobić jej nieco zdjęć. Na przykład jak szczeniaki baraszkowały przed drzwiami. Można było odnieść wrażenie, że to domowe psiaki, a nie dzikie drapieżniki. Wtedy też widziałem jak na schodach gdzie przed laty ja bawiłem się samochodzikami, młody lis bawił się zdechłym kretem. Czy może być lepszy symbol przejęcia domostwa przez zwierzęta? Ostatnio w oborze tego opuszczonego gospodarstwa zainstalowałem fotopułapkę. Chciałem dobrze sfotografować sprytną kunę, ale uchwyciłem ją tylko dwukrotnie i do tego niewyraźnie. To szybkie i mobilne zwierzę, nie usiedzi w miejscu. Bardzo ładnie za to pozowały koty – nieproszeni goście z sąsiedztwa. No i lis. Tylko ten jakiś mocno parchaty się okazał, z ogonem już zupełnie nie lisim. Czy to jeden z tych spod chałupy? Pewnie tak. Szczęśliwie opuścił rodzinne legowisko, ale dopadła go choroba.

20180626-DSC_1051

20110118-IMAG0013

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s