Jaskinie pełne życia

Ciężkie powietrze obory drgało od much. Wrota i ściany były gęsto pokryte ciemnymi punkcikami. Wszędzie bzyczenie, na wszystkim siadanie. Obojętne na te owadzie zuchwalstwo krowy stały po kilka przy każdej z dwóch najdłuższych ścian budyneczku. Czasem któraś zamuczała lub machnęła łbem, ale poza tym i oprócz majtania ogonami i strzyżenia uszami nie wykonywały innych nerwowych ruchów. Na zewnątrz był gorąc, a w oborze spokój i lenistwo. Po środku leżała na sztorc bela, legowisko podwórkowych kotów.

20180614-DSC_0815

Przy wejściu zaś stałem ja, ze statywem obciążonym sprzętem fotograficznym. Bez statywu w obornianym półmroku nic się nie zdziała, no chyba że z lampą błyskową, ale tej nie używam. Światła tyle co kot napłakał, więc zestaw musiał stać stabilnie, by zdjęcia nie wyszły poruszone. Obiektyw wycelowałem prosto na ulepioną z błota czarkę dymówek. Pisklęta w gnieździe były już dosyć spore. Rodzice regularnie kursowali miedzy ciemnym wnętrzem, a skąpanym w słońcu światem zewnętrznym, choć polowali też w środku. I co jakiś czas karmili rozdziawiające japy wygłodniałe potomstwo.

Gniazd w oborze było kilka, na różnym etapie lęgu. Tu maleńkie pisklaczki, tam wyrośnięta już prawie lotna młodzież. Dymówki składają zwykle od 2, do 7 jaj, przy czym przeważają zniesienia 5-jajowe i 4-jajowe. Młode opuszczają gniazda po około 20 dniach. W pierwszych dobach swojej lotności trzymają się blisko rodzimej czarki i w niej nocują. Udatność lęgów jest wysoka – nawet 90% z nich kończy się sukcesem. Zapewne ma na to wpływ trudny dla drapieżników dostęp do wnętrza obór i do samych gniazd. Cały czas ktoś się kręci, a to pies, a to człowiek, a przyklejonego do sufitu gniazda nie sposób dosięgnąć. Jaskółki mogą czuć się bezpiecznie. Podczas sesji zdjęciowej ptaki zachowywały się przy mnie swobodnie. Wszak dwunożny ssak, podobnie jak czteronożne krowy był dla nich niegroźnym stałym elementem tej specyficznej jaskini. Tak w ogóle to dymówki sporo zawdzięczają ludziom. Gatunek ten kiedyś był związany ze skalnymi grotami, w oborach znajdując ich całkiem niezłą imitację. Człowiek stworzył tysiące ciepłych i przytulnych jaskiń, podobnych do tej w której fotografowałem, więc pierwotnie górskie jaskółki ochoczo podbiły rozległe niziny, z czasem stając się charakterystycznym elementem wiejskich podwórzy. No i te muchy – pokarm latający pod samymi gniazdami. W naturalnych jaskiniach pozbawionych krów tego nie było. Nic dziwnego, że te bystre ptaki śmiało opanowały nasz świat, w którym to nawet nie trzeba wylatywać na zewnątrz, by złapać coś do jedzenia. Ale poza budynkami też jest co chwytać. Pola i łąki obfitują w owadzie roje, więc do typowych należą obserwacje jaskółek prędko i zawzięcie ścigających owady unoszące się nad łanami zbóż i traw. Sfotografować takiego myśliwca jest bardzo trudno. Nagłe zwroty i szybkość dymówek niweczą wiele prób. Ponoć jak śmigają nisko to ma padać deszcz. Po lęgach, późnym latem trzymają się w stadach. Przesiadują gromadnie na liniach energetycznych, przypominając ułożone na pięcioliniach nuty. Stadnie też zapadają w trzcinowiska, gdzie spędzają noce. Do niektórych takich noclegowisk zlatują się nawet tysiące ptaków. Dymówki zimują w Afryce, a przylatują do Polski na początku kwietnia, zwiastując swym przybyciem szybkie nadejście ciepłej wiosny. Choć trzeba pamiętać, że jedna jaskółka wiosny nie czyni.

20180614-DSC_0776

20180614-DSC_0800

20170705-DSC_7072

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s