Trudne życie płaza

Ochroną płazów zafascynowałem się mając jakieś 10 lat. Wtedy na moim osiedlu wciąż coś się budowało, dlatego pełno było wypełnionych wodą dołów, do których niestrudzenie ciągnęły małe, śliskie i nieporadne stworzenia. Osiedle jednak ewoluowało i rozrastało się, pochłaniając kolejne bajora i zabierając płazom miejsca rozrodu. Gdy zacząłem dostrzegać na jakie niebezpieczeństwa narażone są lokalne populacje traszek i ropuch, postanowiłem reagować. Uzbrojony w rower, wiaderko i plastikowe sitko dzielnie ratowałem świat, przenosząc skrzek i kijanki z miejsc zagrożonych wyschnięciem lub przysypaniem w bezpieczne wodne enklawy.

20150425-DSC_1895

Niektóre gatunki płazów (np. traszka zwyczajna i ropucha zielona) radzą sobie całkiem nieźle na obszarach zabudowanych. Jednak nawet plastyczne i liczne gatunki muszą się wycofać, gdy niszczone są ostatnie w okolicy zbiorniki wodne.

Miasta pęcznieją i rozpełzają się na okoliczne zielone tereny. Przykrywają ziemię betonem, kostką, domami, garażami, płotami i podmurówkami, tworząc jednocześnie pułapki bez wyjścia. Studzienki kanalizacyjne oraz strome zabetonowane dziury to dla płazów śmiertelne sidła. Tereny zurbanizowane są także źródłem zanieczyszczeń, a płazy są na toksyny bardzo wrażliwe. Przez ich nagą skórę odbywa się wymiana gazowa – dzięki podskórnej sieci naczyń delikatna powłoka ciała może absorbować tlen bezpośrednio z wody. Niestety, przez skórę przenikać mogą także szkodliwe substancje. Poza miastami płazy również nie mają sielsko. Uprawy faszerowane są chemią, a bezpośredni kontakt płaziej skóry z nawozami mineralnymi i pestycydami podczas opryskiwania jest śmiertelnie groźny.

Nawozy przyczyniają się również do zanikania niewielkich zbiorników wodnych, tak kluczowych dla rozrodu płazów. Spływają do sadzawek, oczek, stawików i powodują bujny rozwój roślinności wodnej i nadbrzeżnej. Rozrastające się nad brzegiem krzewy i szuwary zacieniają wodę, obniżając jej temperaturę, a ta jest bardzo ważna dla rozwoju skrzeku i larw – nie może być zbyt niska. Na powierzchni takich nawożonych zbiorników często pływa zielony i gęsty kożuch rzęsy, który nie pozwala promieniom słonecznym wnikać pod powierzchnię. Robi się duszno, ciemno i zimno. Po pewnym czasie zbiornik zupełnie znika pod naporem roślinności, a o niegdysiejszej obecności wody w danym miejscu świadczą już tylko rosnące wilgociolubne rośliny lądowe.

Wszelkie kumaki, żaby i rzekotki lubują się w terenach podmokłych, z kolei rolnikom nie bardzo odpowiada stojąca na ich łąkach i polach woda. Dlatego od setek lat obszary podmokłe poddawane były intensywnemu osuszaniu. Dzisiejsze populacje płazów to ułamek tego, co występowało w bardziej zawodnionych czasach.

Płazy to zwierzęta dwuśrodowiskowe, a to znaczy że do życia potrzebują zarówno zbiorników wodnych, jak i kryjówek lądowych. Proporcje tych dwóch elementów dla każdego gatunku są nieco inne. Dla takich traszek zwyczajnych, ropuch szarych, czy żab trawnych obecność zarośli, zadrzewień, wykrotów, ziemnych nor i jam jest niezwykle ważna. Tam polują na drobne bezkręgowce, kryją się przed drapieżcą i unikają wysuszenia w pełnym słońcu. Niektóre gatunki na lądzie nawet zimują. Dlatego kolejnym niebezpieczeństwem dla płazów jest porządkowanie krajobrazu, które często sprowadza się do usuwania zarośniętych i nieużytkowanych dzikich enklaw. Nawet taka wąska miedza przecinająca dwa rozległe pola może mieć dla płazów istotne znaczenie.

Szczególnie obfitujące w kryjówki i pokarm są lasy liściaste i mieszane. Niestety w Polsce znacznie większą powierzchnię mają lasy iglaste, będące dużo gorszym środowiskiem dla płazów. Wprowadzanie drzew iglastych na siedliska lasów liściastych ze względów ekonomicznych to poważny problem w ochronie przyrody, nie tylko w Polsce.

Ogromnym zagrożeniem dla płazów jest ruch samochodowy. Aby wiosną dotrzeć do miejsc rozrodu, te powolne zwierzęta muszą pokonać wiele antropogenicznych przeszkód, w tym ruchliwe drogi. Dla ślamazarnych ropuch, czy traszek jest to olbrzymie wyzwanie, często ponad ich siły. Opony zbierają krwawe żniwo i tylko szczęśliwcom udaje się przepełznąć na drugą stronę asfaltowej rzeki aut. Przerażająca loteria o śmierć lub życie, tym straszniejsza, że zwierzę wędrując w poprzek drogi gra w nią zupełnie nieświadomie. Przedarcie się przez pofragmentowany arteriami krajobraz do wodnej
oazy to wyczerpujące i śmiertelnie trudne zadanie.

Gdy płazowi pomimo groźnych pułapek i niebezpiecznych przepraw uda się w końcu dotrzeć do zbiornika godowego, to wcale nie oznacza, że tam będzie już zupełnie bezpieczny. Wiele stawów i oczek jest celowo zarybianych, a ryby chętnie pożerają płazie jaja, larwy, a nawet osobniki dorosłe. Groźni są nie tylko typowi drapieżnicy – okoń i szczupak, ale także gatunki wszystkożerne takie jak karasie i karpie. Pewnym ratunkiem może być bujna roślinność i płycizny. To bezpieczne kryjówki, do których ryby nie zaglądają. Jeżeli zabraknie tych elementów w zarybionym zbiorniku, to biada płazom. W miarę bezpieczna nawet poza schronieniami może się czuć toksyczna ropucha szara. Ryby jej nie ruszają.

Życie płaza jest więc bardzo trudne…

Zapraszam do płaziej galerii: http://www.maciejcmoch.pl/Ma%C5%82e-zwierz%C4%99ta/P%C5%82azy/

20150507-DSC_2610

20170922-DSC_8100

 

20130412-DSC_1084

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s